Od mistrza Norwegii do kandydata do medalu mistrzostw świata: rozwój kariery kolarza specjalizującego się w jeździe na czas, Arvida Johannesena Jr.
W ubiegły weekend, mając zaledwie 46 lat, Arvid Johannesen Jr. został mistrzem Norwegii w jeździe na czas. „Różnice są niewielkie, ale tego dnia wszystko zagrało” — mówi kolarz, który obecnie przygotowuje się do większego celu: medalu na mistrzostwach świata.
Od pięciu lat Johannesen z Alversund w Norwegii jeździ na rowerze wyczynowo, ale jego zaangażowanie w treningi trwa całe życie. W ubiegłą niedzielę, podczas krajowych mistrzostw kategorii masters w Rauma, jego ciężka praca przyniosła efekty w postaci zwycięstwa.
„Efektem wielu lat ciężkiej pracy jest ten wynik” — mówi Arvid. Wyjaśnia, że trasa „arktycznej jazdy na czas”, o płaskim i szybkim profilu, idealnie odpowiadała jego stylowi jazdy.
Nowy rekord trasy
Arvid pokonał 30-kilometrową trasę, która rozpoczynała się i kończyła w Åndalsnes, w zawrotnym czasie 38 minut i 2 sekund. Poprzedni rekord trasy wynosił 38 minut i 47 sekund.
„Było niesamowicie szybko” — mówi. „To trasa, na której od początku jedzie się mocno i przez cały czas utrzymuje pełne tempo. Utrzymywałem średnią prędkość niemal 47 km/h — jeszcze nigdy nie jechałem tak szybko na rowerze”.
Jego tytuł mistrza Norwegii kwalifikuje 46-latka zarówno do mistrzostw nordyckich, jak i mistrzostw świata. Zdecydował się pominąć zawody nordyckie, aby priorytetowo potraktować rodzinne wakacje.
„Rezygnuję z mistrzostw nordyckich i zamiast tego stawiam na wakacje z rodziną” — mówi. „Potem skupię się na starcie w mistrzostwach świata w Danii we wrześniu”.
Miejscem wakacyjnych wyjazdów jego rodziny okazuje się Dania, gdzie planuje zapoznać się z trasą mistrzostw świata.
Cel: medal mistrzostw świata
Zapytany o swój cel na mistrzostwa świata Arvid nie ma wątpliwości.
„Płaska trasa w Danii bardzo mi odpowiada, a mistrzostwa świata były w tym roku moim głównym celem” — mówi. „Celuję w zwycięstwo, ale wiele musi pójść po mojej myśli, żebym mógł odnieść sukces”.
Podobnie jak wielu fanów kolarstwa, Arvid jest obecnie wpatrzony w telewizor i śledzi kolarzy podczas Tour de France. Jednak nie tylko ogląda — codziennie odbywa własny trening.
Jeździ na rowerze codziennie, łącząc długie przejażdżki z krótszymi sesjami o wysokiej intensywności. Zazwyczaj trenuje w regionie Nordhordland, często przejeżdżając przez Skjelanger, Radøy i Austrheim, a także dojeżdżając do miasta.
Godzenie treningów z rodziną i życiem codziennym
Dla Arvida, który prowadzi własną firmę, priorytetem jest dostosowanie harmonogramu treningów do życia rodzinnego.
„Trenuję średnio 2 godziny dziennie, czyli 12–18 godzin tygodniowo” — mówi. „Często trenuję rano, zanim dzieci się obudzą, albo wieczorem, gdy już pójdą spać”.
Ma również trenażer stacjonarny w garażu, dzięki czemu może trenować w domu, gdy jego żona, pielęgniarka, jest w pracy. „Najważniejsze jest dobre planowanie” — mówi.
Jego dwaj synowie również lubią jazdę na rowerze, a on ma nadzieję być dla nich dobrym wzorem do naśladowania. Cała rodzina wspiera jego pasję, często dopingując go podczas wyścigów.